piątek, 17 kwietnia 2020

Zostań o pornaku: Rozdział 30 cz. I



Rozdział 30: Zbliżenia cz. I

Przed dziewiętnastą starł pod swoją kamienicą, naciągając szalik mocniej na twarz. Miękki materiał skutecznie chronił szyję i brodę przed chłodem, jednak nos i policzki były pozbawione tego udogodnienia, przez co mocno go szczypały. Jerzy bowiem wcześniej wybrał się na długi spacer, więc zdążył już przemarznąć na kość. Rozgrzewał teraz skostniałe dłonie pocierając jedną o drugą i rozglądał się czujnie po parkingach, chcąc wypatrzeć Łukasza. Niestety, spodziewał się, że ten przyjedzie o czasie, a nie przed czasem, więc czekało go jeszcze kilka minut na chłodzie.
Może nawet dobrze. Było coś kojącego w świeżym powietrzu, które mroziło mu oddech i w czerni nocy rozświetlanej pobliskimi latarniami. Jerzy czuł się w miarę spokojny, gdy stał tak i obserwował pojedynczych ludzi, którzy go mijali. Oni nic od niego nie wymagali, nie oceniali… Większość nawet go nie znała, tak samo jak i on ich nie znał, mimo że część z nich była jego sąsiadami od dawna. Zastanawiał się, jak wielu z nich przeżywała podobne kryzysy. Jak wielu zawaliło się życie, w którymś momencie, a oni musieli je z powrotem pozbierać.
Jerzy czuł, że właśnie to robił. Zbierał co mógł i starał się z tego złożyć spójną całość. Koncentrował się na pozytywach, na ludziach, którzy są dla niego, a on mógł być dla nich, nie na tych, którzy chcieli wbić mu nóż w plecy i tylko pogłębić ranę.
Tylko ta Małgosia nie dawała mu spokoju…

wtorek, 31 marca 2020

Zostań o poranku: Rozdział 29



Rozdział 29: Prawda wyszła na jaw


Jurek obudził się pierwszy. Promienie słoneczne oświetlały mu twarz, rozgrzewały policzki i raziły zaspane oczy, skutecznie odganiając resztki snu. To była przyjemna noc, cicha i spokojna. Poranek natomiast jak z marzenia. Ciepły, spędzony w miękkiej pościeli tuż obok Łukasza, który spał, oddychając cicho, z głową na poduszce. Wyglądał spokojnie, jego twarz nie zdobiła ani jedna zmartwiona zmarszczka. Oblany jasnym światłem, okryty pastelową, błękitną kołdrą koił wszystkie zmysły Jerzego. Niczym rzeźba stworzona do podziwiania, eksponował rysy twarzy. Mocną linię szczęki, której Jurek nie odważył się dotknąć chociażby opuszką palca, mimo że bardzo chciał, prosty nos bez żadnej skazy… Usta, lekko rozchylone, jedynie trochę ciemniejsze od koloru skóry, pełne i miękkie. Takie, które całowały go z wprawą i zaangażowaniem, wywołując dreszcze na samo wspomnienie. Jerzy miał ochotę wychylić się po nie i skraść z nich pocałunek, by sprawdzić, czy poczuje skurcz w żołądku i gorący prąd wzdłuż kręgosłupa. Nie odważył się, mając wrażenie, że zbudzi tym mężczyznę. Zamiast tego dalej patrzył, śledząc dokładnie twarz, którą tak dobrze znał, a mimo to nie mógł odwrócić od niej wzroku. Podobały mu się jasne rzęsy, rzucające cienie na policzki i zmierzwione, falowane włosy rozsypane po poduszce…
Jerzy nie potrafił powstrzymać uśmiechu. Leżąc w obcym łóżku, otoczony innymi zapachami i nieswoją pościelą w końcu czuł się dobrze. Na miejscu. Nie chciał wychodzić, nie chciał uciekać czym szybciej, przepełniony wyrzutami sumienia. Mógłby przyzwyczaić się do tego widoku.

wtorek, 17 marca 2020

Zostań o poranku: Rozdział 28


Rozdział 28: Nowa rzeczywistość

Janek siedział od dłuższego czasu w fotelu, zapatrzony w telefon. Jurek właśnie odnosił do kuchni kubki po herbacie, by zaraz wziąć się mechanicznie za zmywanie. Gorąca woda w pewnym momencie zaczęła parzyć go w palce, ale z uporem kontynuował aż zmył całą pianę. Odłożył kubki na suszarkę. Te brzdąknęły, stukając o siebie.
Jerzy mrowiącymi rękami oparł się o blat kuchenny i odetchnął drżąco, zerkając za okno. Ulga i lekkość, które czuł od dłuższego czasu zaczynały zmieniać się w przytłoczenie, którego nie chciał dać po sobie poznać przy Janku. Chłopak nie musiał wiedzieć. Wystarczyło, że siedział z nim i był, wspierał go chociaż nawet nie wiedział, jaki ciężki moment przeżywał Jurek.
Jurek, który z chwili na chwilę trzymał się coraz gorzej. Dwie godziny temu miał wrażenie, że się uwolnił. Jakby wielki kamień spadł mu z serca. Miał ludzi wokół, czego było mu więcej trzeba? Teraz… Teraz czuł, że ten kamień mimo że spadł z serca, ciążył mu u nogi.
Spuścił wzrok. Za oknem nie dostrzegł niczego ciekawego. Powoli wypuścił powietrze z ust, zastanawiając się w co on się najlepszego wpakował. Dłonie zacisnął na blacie. Już nie mrowiły.
Gdyby mógł cofnąć się w czasie, nie zaproponowałby Łukaszowi tego spotkania. On chciał się z nim zobaczyć! Tyle. A nagle wyszło na to, że miała być to randka.

wtorek, 18 lutego 2020

Zostań o poranku: Rozdział 27


Rozdział 27: Trzy prawdopodobne teorie

Łukasz uścisnął Jurka mocniej, sprowadzając go na ziemię. Wszystko to, co do tej pory działo się w jego głowie, zostało na chwilę przerwane przez ten jeden bodziec. Znak, że ich wspólny moment nie mógł trwać wiecznie.
Jurek to rozumiał. Z zażenowaniem rozluźnił uścisk, pozwalając Łukaszowi wysunąć dłoń. Policzki odrobinę mu poróżowiały, gdy doszło do niego z jakim uporem go chwytał, niemalże jak tonący chwytał się brzytwy.
Mimo to puścił. Będzie musiał to udźwignąć nie zważając na okoliczności. Łukasz mógł być, a mogło go nie być, Jurek się nie łudził. Być może tylko się bał. Wciąż się bał jego reakcji. Tego czy zostanie, czy odejdzie, czy teraz stanie mu się obojętny? Być może Jurek nie będzie już dłużej dla niego ciekawy? Nie będzie stanowił żadnego wyzwania, które Łukasz przecież lubił. A może będzie na odwrót, stanie się jeszcze ciekawszy w sposób w jaki wcześniej mężczyzna nie zwracał na niego uwagi…?
– Wiem… Masz pracę – powiedział, zerkając w górę na Łukasza, który powoli się podniósł.
Nakonieczny skinął głową, ale jego ruchy były niepewne. Tak jakby się wahał, czy mógł zostawić Jurka samego.
– Całe mnóstwo pracy – odpowiedział, próbując się uśmiechnąć. Nie wyszło mu to. Jego brwi zmarszczyły się, a mięśnie twarzy napięły, całkowicie niwelując uśmiech.
– Rozumiem. – Jurek odpowiedział cicho.
Śledził uważnie każdy ruch mężczyzny, a widząc jego wahanie, postarał się o równie blady uśmiech.

wtorek, 14 stycznia 2020

Zostań o poranku: Rozdział 26


Rozdział 26: Apogeum
 
Chwilę przed tym jak Stanisław miał przyjechać do biura, Łukasz wyszedł do łazienki przemyć twarz. Nie wyglądał dobrze, z czego zdawał sobie sprawę, chociaż teraz jego wygląd był dla niego sprawą drugorzędną. Jurek wiedział jednak, że mężczyzna chciał zrobić dobre wrażenie na jego ojcu, którego darzył szacunkiem.
Pokój bez niego zrobił się okropnie pusty, cichy i przerażający. Jurek siedział w nim jak na szpilkach, mając dziwne obawy, że zaraz go tu ktoś przyłapie i oskarży o coś. Nie powinien mieć takich myśli, bo przecież nie miał złych intencji, ale po tym wszystkim, co ostatnio przeżył, nie był w stanie siedzieć tak po prostu, spokojnie i bez nerwów w gabinecie Łukasza. Nie mówiąc już nic o tym, że przez Łukasza też się denerwował i o niego też się denerwował i denerwował się też o to, czy mężczyzna wypocznie dzisiaj tak, jakby Jurek tego chciał.
Łukasz zaprzątał całą jego głowę.
Łukasz, który odgarnął mu włosy z twarzy gestem tak delikatnym, że ledwo zahaczył opuszką palca o jego czoło i przyprawił go tym samym o takie dreszcze, jakich Jurek dawno nie czuł. Łukasz, który ściskał go za biodro, a potem… potem przesunął ręką dalej po jego podbrzuszu, doprowadzając go tym samym do stanu bliskiego zawału…
Przestań.