wtorek, 30 marca 2021

Po drugiej stronie lustra: Część I

W niewielkim domostwie na skraju miasta, gdzie kurz mieszał się z nieuprzątniętym, zaschniętym błotem, mieszkańców ze snu wybudził krzyk. Krzyk nie były niczym niezwykłym, dzieci ryczały cały czas, często z głodu, a często ze złości, więc matka nawet nie trudziła się, by do nich wstawać. Tak samo jak zmęczony pracą od świtu do nocy ojciec.

To jednak nie one nie dawały spać w nocy, a najstarszy syn, który wybudził się z koszmaru z panicznym krzykiem na ustach. Pled, na którym leżał, był mokry od potu, mokre były jego włosy i skóra. Ciało miał jak z kamienia, ciężkie, niemalże niewładne, siłę woli jednak większą, dlatego poruszał się z ogromnym wysiłkiem na sienniku.  

Deski skrzypnęły, gdy bose stopy zetknęły się z ich powierzchnią. Dźwięk w niezmąconej niczym ciszy wydawał się głośniejszy niż za dnia. Głośny na tyle, że Philip bał się, że zbudzone wcześniej dzieci zaraz przylecą do niego z izby obok. Nie chciał tego, dlatego stanął w bezruchu i nasłuchiwał. Serce biło mu nienaturalnie szybko. Ciało zroszone potem obsychało dzięki podmuchom letniego wiatru; wciąż ociężałe, wciąż niezdolne do płynnych ruchów. 

Sylwetka w ciemności poruszyła się dopiero, gdy oddechy domowników się wyrównały. Deski dalej skrzypiały, mimo że umazane brudem stopy starały się unikać tych najgłośniejszych, by nie robić hałasu. 

Philip ostatnio często wędrował do okna w środku nocy, trasa ta była mu więc dobrze znana. Mógł przemierzyć ją w całkowitej ciemności, nawet gdy nie widział chociażby zarysu własnych dłoni. Nie potrzebował ich widzieć. Chciał tylko zaczerpnąć świeżego, nocnego powietrza. Chciał uspokoić myśli, wsłuchując się w szum płynącej niedaleko rzeki, chociaż to nie pomagało. Szum ten jakby brzęczał mu w głowie. 

czwartek, 11 marca 2021

Zostań o poranku: Bonus I

 

Rocznica



Łukasz nie mógł zmrużyć oka przez całą noc, wiedząc, co nadchodzi. Był niespokojny, w głowie miał tysiąc myśli i tysiąc zmartwień, co do tego, jak przebiegnie ten dzień, którego świt jeszcze nawet się nie zbliżał. I tak doskonale zdawał sobie sprawę, że wstanie przed nim. Wymknie się niepostrzeżenie, starając się nie oddychać, aby nie obudzić śpiącego obok mężczyzny. Bezszelestnie opuści wygrzane łóżko i ubierze się w łazience, by nie robić zbędnego hałasu. Założy czarny, elegancki garnitur, staranie ułoży włosy i wyjdzie, zostawiając Jerzego samego w kamienicy, a ten będzie spał jeszcze długo po wczorajszym wernisażu. Być może nie obudzi się nawet do jego powrotu. 

Plan ten chodził mu po głowie już od kilku dni i z niejakim trudem zachowywał go w tajemnicy przed Jerzym. Patrzył więc teraz na niego w ciemności, niemalże przepraszająco, mając jednak nadzieję, że Gos prześpi smacznie czas jego nieobecności i nie będzie się zamartwiał, gdzie też podział się jego partner. 

Niemniej, zdawał sobie sprawę, że jest to najpewniej płonne życzenie. Sen Jurka często bywał płytki, zwłaszcza nad ranem, jak gdyby już wtedy mężczyzna czuwał, czy wszystko jest na swoim miejscu. Czy on jest na swoim miejscu… 

Nakonieczny uśmiechnął się na tę myśl. Jurkowi w niektórych kwestiach zdecydowanie było blisko do paranoika i mimo że starali się wspólnie pracować nad różnymi… problemami w ich życiu nie wszystko mogli naprawić od razu. 

Teraz jednak to nie Jurek zaprzątał najbardziej jego głowę. Z westchnieniem spojrzał na wyświetlacz telefonu. Nieubłaganie zbliżała się czwarta.

poniedziałek, 1 marca 2021

Po drugiej stronie lustra

 

OpisPran na ogół niczym nie różniło się od setek innych miasteczek w Wirunie. Wszyscy zdawali się zapomnieć, jakie skrywało tajemnice, a nieliczni, którzy pamiętali, za wszelką cenę chcieli wyzbyć się tej wiedzy. Nikt już nie słuchał legend, więc te ucichły na przestrzeni wieków. 

Co jednak jeśli legendy ponownie zbudzą się do życia i same się o siebie upomną? Kusząc wizją wielkiego bogactwa, staną się realne dla pewnego młodzieńca, który zrobi wszystko, aby wyrwać się z nędzy. Nie spocznie nawet wtedy, gdy legendy okażą się najgorszym koszmarem, a na szali stanie życie jego i bliskiego mu przyjaciela. 



Ostrzeżenia: elementy nadprzyrodzone, przemoc, wulgaryzmy, sceny śmierci, opisy seksu
Gatunek: Fantastyka

Status: Nieskończone

Data publikacji: 30.03.2021 ????

Korekta: brak

Ograniczenia wiekowe: 18+

Spis treści:


piątek, 31 lipca 2020

Simowi bohaterowie

Hejka!
Nie minęło długo, a znów się widzimy - jakoś tak nie mogę się ogarnąć, że to już koniec "Zostań o poranku". Cały czas mam to opowiadanie w sercu i czuję trochę pustkę, że za dwa tygodnie (no, mniej więcej) nie pojawi się kolejna część. Cóż. Nie pojawi się, a ja pustkę zapełniam Simsami  (chociaż jest to powiedziane na wyrost, bo ledwo mogę znaleźć na to czas).

I skoro na razie nie mogę podzielić się z Wami nowym tekstem, to pomyślałam, że podzielę się chociaż moimi bohaterami stworzonymi w Simsach. Chciałabym umieć rysować, żeby potrafić oddać ich na papierze, ale niestety z rysowaniem u mnie ciężko (nie jestem Jurkiem), wiec zostają mi najróżniejsze kreatory xD

Tak więc tak. Nie przedłużam! Zaczynamy od Jureczka:

Oto i Gos. Przyznajcie, że pasuje! Czy może wyobrażaliście go sobie całkiem inaczej? xd Jak dla mnie jest to wierna wersja  tego, co miałam w głowie wyobrażając sobie Jurka (oczywiście przekładając to na wygląd realnego człowieka!)

A tu nasz marcepanowy mężczyzna albo jakby to powiedział Adam - nasz eklerek lukrowany, Nakonieczny:
Fotogeniczny, co nie? Łukasz rebel - ubrany w kurtkę brata ze swoimi podkrążonymi oczami i papierową skórą też jest w miarę podobny do mojego wyobrażenia - znalazłam dla niego idealne włosy, to dokładnie jego fryzura (chociaż kolor taki trochę za jasny, ale nie mogłam mieć wszystkiego).

Tak wiec tak się prezentują moi chłopcy. Jestem ciekawa, czy wasze wyobrażenia były choć trochę podobne? :D

A teraz kilka scenek:


Sam początek - Jurek z Alicją i ich pierwsze spotkanie. (Ubrania i dom nie mogły być dokładnie odwzorowane). Tutaj właściwie zakończył się mój gameplay, bo oczywiście nawet Simsy nie chciały pójść po mojej myśli. Alicja za nic nie chciała wyjść z domu Gosa zanim ten się obudził, psując tym samym moje plany XD Niemniej wywaliłam ją tak szybko, jak tylko mogłam. Niech spada, a tfu!

Tego bohatera chyba poznajecie co? :D Co prawda nie ma niebieskich końcówek, ale któż mógłby siedzieć na kanapie Jurka jak nie Janeczek?

A tu moje ulubione :
Jurek z Łukaszem flirtują w najlepsze, skwaszony Dęba odchodzi pokonany, a Janek subtelnie zerka z zazdrością i myśli, że to mógłby być on, gdyby tak koncertowo wszystkiego nie spieprzył xd

No i chyba wystarczy tych screenów. Mam nadzieję, że taki luźny post się Wam spodobał, tak samo jak i moje wyobrażenie postaci.

EDIT

Właściwie to mi się coś przypomniało starego i, skoro już się dzielę takimi rzeczami, to wrzucę i to. Chociaż nie odpowiadam  za wasze zdrowie psychiczne xd

Tutaj taka scenka, stworzona zaraz na samym początku jak zaczynałam pisać "Zostań o poranku".

A tu bohaterowie,którzy wtedy byli dla mnie jeszcze bardzo "żywi", a ich historia świeża w moim serduszku: 
Tego pana chyba też poznajecie?

Tak wiec... To robię jak mam nadmiar czasu XD

Trzymajcie się! <3

środa, 29 lipca 2020

Zostań o poranku: Rozdział 36

Rozdział 36: Odnaleziony spokój

 

Nie przejmując się, że zbliżała się noc zabrał się za sprzątanie. Zaczął od salonu, z którego zebrał wszystkie niepotrzebne rzeczy, zapakował je w worki i odłożył na klatkę, żeby na sam koniec wynieść je do mieszkania na dole lub na śmietnik. Wyrzucał wszystkie rzeczy, których nie używał od lat, a które tylko zabierały mu miejsce. Rośliny, te z żółtymi liśćmi i ze zwiędłymi łodyżkami, również musiały trafić do kosza, ale te które dało się odratować zostawił. Pracował w pocie czoła czując, że drżały mu mięśnie od wysiłku, a pot perlił się na skórze, gdy przesuwał meble i wycierał za nimi kłęby kurzu. Cholera, nie robił tego od lat a brud ukryty za fasadami porządku był odrażający.

Przestał dopiero po kilku godzinach, gdy pustka w żołądku i wysiłek sprawiły, że miał zawroty głowy. W lodówce miał tylko światło. Jego catering przestał przychodzić, kiedy on przestał go opłacać, co było fair, więc przez ostatnie dni Jurek nie dość, że schudł, to jeszcze nie miał prawie w ogóle siły jedząc raz bądź dwa razy na dzień jakieś gotowe żarcie ze sklepu.

Teraz kiedy godzina była późna, a on zmęczony jak nigdy, zostało mu zamówić coś, co doda mu jeszcze siły, by skończyć, co zaczął. Wybierając dla siebie łososia szybko z niego zrezygnował, kiedy zobaczył stan konta. Patrzył na nie pustym wzrokiem próbując przypomnieć sobie jakim cudem zniknęło z niego tyle pieniędzy.